Strony

środa, 17 września 2014

Milion ludzi nie wie o swojej nietolerancji na gluten.

Cześć! Dziś chciałabym Wam powiedzieć trochę o sobie. Zawsze się zastanawiałam nad tym czy tylko ja cierpię na "zespół grubych kart" ? Czy tylko moja dokumentacja medyczna jest tak obszerna? Hmmm... Teraz wiem, że nie. Ciesze się, że wreszcie została odnaleziona przyczyna, moja trucizna. :) Od prawie roku jestem bogatsza o świadomość mojej choroby, jaką jest niedoczynność tarczycy. Jest to choroba autoimmunologiczna, która powoduje wiele innych zaburzeń hormonalnych, u mnie np. podwyższony poziom prolaktyny.


"Zespół grubych kart" jak to określają specjaliści to nic innego jak nietolerancja na gluten. Objawy nietolerancji są różnorodne: choroby autoimmunologiczne, częste migreny, otyłość (często przy zdrowej diecie i problemy z zrzuceniem nadwagi), bóle stawów, ogólne złe samopoczucie, brak odporności (liczne przeziębienia, anginy, zapalenia płuc), wysypki, trądzik czy problemy z układem pokarmowym. Typowy pacjent nie ma fizycznych zaburzeń, wg ogólnych badań jest zdrowy, ale jednak cierpi, bo coś go boli (najczęściej brzuch i głowa).


Nietolerancja występuje najczęściej w przypadku spożywania żywności jadanej na co dzień, a nie oszukujmy się, każdy wie jak wygląda dieta typowego Polaka: pierogi, bułki, chleby, makarony, pizze, naleśniki, ciasta, mięso w panierce z bułki tartej i inne. Każdy z Nas jest przyzwyczajany do takiego jedzenia od dzieciństwa i w sumie nie wyobraża sobie życia bez tych potraw. Paradoks tkwi w tym, że osoby z nietolerancją na gluten sięgają po te produkty najczęściej. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Wszystko przez pewne związki, które krążą we krwi- glutenomorfiny. Działają one podobnie do heroiny i morfiny- uzależniająco. Dlatego osoby nadwrażliwe po zjedzeniu takiej 'trucizny' czują się cudownie, kłopoty zaczynają się średnio po 14 godzinach, czasem nawet po 48- jeśli w tym czasie nie zostanie dostarczona kolejna dawka narkotyku. Każdy kto dowiaduje się o nietolerancji boi się z Nią zmierzyć, myśli, że będzie trzeba zrezygnować z wszystkiego co jadł do tej pory. Jasne, jest trudniej, bo w większości trzeba samemu wszystko przygotować, ale można zrobić pyszny chleb, ciastka, pizzę a nawet pierogi. :)



A teraz krótka organizacja bezpszennej kuchni :


SKLEP 


1. Czytamy etykietki! I nie kupujemy produktów, w których skład wchodzą : pszenica, mąka pszenna, barwnik karmelowy, gluten, modyfikowana skrobia spożywcza- pod tymi nazwami kryje się nasz narkotyk!  + starajcie się też nie kupować produktów z syropem kukurydzianym- czyli "zdrowe" płatki śniadaniowe odpadają!
2. Najczęściej kupujemy jednoskładnikowe produkty: pomidor to pomidor, ryba to ryba, pomarańcza to pomarańcza.
3. Nie zwracamy uwagi na produkty zawierające hasła 'mała zawartość cholesterolu', 'zdrowe dla serca' - wg wielu badań to właśnie te produkty wywołują schorzenia kardiologiczne.
4. Nie kupujemy chlebów bezpszennych w piekarniach- takie (zdrowe) nie istnieją! A jeśli tak to uświadomcie mnie. I nigdy więcej proszku do pieczenia- tam też jest pszenica!!! Pamiętajmy, że istnieją proszki bezglutenowe. :)


DOM

MĄKA

Domyślam się, że najbardziej interesują Was mąki, więc od tego zacznę :)
Najważniejsza sprawa: ZERO MĄK, które są gotowymi mixami- znajdziecie tam same śmieciowe węglowodany, które wcale nie poprawią Waszego zdrowia, z biegiem czasu uczulą Was bardziej niż gluten i uszkodzą błonę jelita- u ludzi z nietolerancją jelito nie jest do końca szczelne, kolejne dawki alergenów nie pomogą.
Unikajmy też mąk z: żyta, jęczmienia, pszenżyta- zawarty w nich gluten działa w podobny sposób do glutenu pszennego.
1.  Mąka migdałowa.W sklepie można ją dostać, ale jest produktem bardzo rzadkim i przy tym drogim, dlatego polecam Wam wykonanie jej w domu. Wystarczy, że zakupicie płatki migdałowe i zmielicie je w młynku do kawy/ blenderze/ mikserze (co najważniejsze) ruchami pulsacyjnymi- dzięki temu mąka będzie 'pulchna', a wypieki bardziej pulchne i ładnie wyrosną.
( W moich przepisach na mojej stronie będziecie mogli też odnaleźć "mączkę migdałową" to nic innego jak migdały zmielone ze skórką, )
2. Mąka kokosowaIdealna jako dodatek do wypieków i zagęszczania sosów/ zup. Jest to mąka trudno dostępna, ale na szczęście w każdym sklepie są wiórki kokosowe (pamiętajmy o etykietach!)- wystarczy je zmielić i idealnie zastąpią mąkę kokosową w wypiekach. :)
3. Mąka z siemienia lnianego/ Mąka orzechowa/ Mąka z pestek dyni/ Mąka z ziaren słonecznika/ Mąka z ziarna sezamowego - wszystkie te mąki spokojnie można wykonać w domu :)
Mała rada: Możecie zakupić pojemniki i zrobić większe zapasy, ale pamiętajmy by taką domową mąkę trzymać w lodówce i nie dłużej niż miesiąc, ponieważ z czasem zacznie się ona coraz bardziej utleniać.


TŁUSZCZE

1. Oliwa z oliwek (extra virgin)
Najzdrowszy tłuszcz jaki istnieje i najbardziej przyjazny bezpszenności! Ogranicza przyswajalność soli przez organizm!!! Więc jeśli trudniej Wam zrezygnować z soli, dolejcie oliwy! :)
2. Olej kokosowy
Cena przeraża, bo jest to koszt ok. 15 zł., ale warto go kupić jeśli pragniemy zrzucić zbędne kilogramy, które uzyskaliśmy podczas przyjaźni z pszenicą. :) Ten cudowny produkt bogaty jest w kwas laurynowy, który posiada zdolność do mobilizacji tłuszczów i przyczynia się do utraty wagi. Jeśli dodamy go do wypieków, będą one wpływać korzystniej na metabolizm!
3. Masło- to duży kłopot.
Używajmy go, ale z umiarem. Pamiętajmy by jednak nie ograniczać go w diecie dzieci. Jeśli chorujecie na cukrzyce- powinniście z niego zrezygnować, ponieważ pobudza trzustkę do wydzielania insuliny.


CUKRY/ SŁODZIKI

1. Ksylitol Dzięki niemu powierzchnia wypieków się rumieni. I tutaj polecam czytanie etykiet, znalazłam ksylitol, w którego skład wchodzi gluten!
2. Stewia Roślina o naturalnej słodyczy, dzięki niej wypieki urosną większe. :) 

Dziś Was troszkę przekupić i przekonać do tego, że na diecie bezglutenowej też można jeść pyszne jedzenie. Oto mój autorski przepis na ciastka z czekoladą ;)



Co będzie Nam potrzebne? 

- 100g płatków migdałowych, z których przygotujemy mąkę migdałową


- 4 jajka
- łyżeczka oleju kokosowego ( rozpuszczamy go w 3 łyżkach ciepłej wody/mleka)
- 100 ml mleka kokosowego ( można użyć mleka krowiego/koziego, ale wtedy dodajemy więcej mąki migdałowej i wiórek kokosowych)
-  dwie łyżki ksylitolu
- 180 g czekolady ( ja użyłam mlecznej (40%) i gorzkiej (60%) produkowanej bez udziału glutenu i pszenicy)


- 100g wiórek kokosowych ( później zmielonych)


- pół łyżeczki soli ( polecam różową himalajską)

- dwie krople aromatu waniliowego

Zacznijcie od utarcia jajek, dodajcie olej kokosowy + wodę/mleko, a później całą resztę. Gdy wszystkie składniki się połączą i utworzą masę dodajcie pokruszoną czekoladę.



Rozgrzej piekarnik do 180 stopni. Nałóżcie ok.9 porcji na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Czas pieczenia: 20 minut. 


PS. Jeśli znajdziecie jakieś błędy, albo macie jakieś sugestie to czekam na komentarze :)